1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30
Stare domy polerowane wiatrami wielu dni zabawiały się refleksami czasie ojciec mój zaczął zapadać na zdrowiu nagła otworzyło się okno ciemnym ziewnięciem i płachta ciemności mała żółta jak szafran kobieta i szafranem zaprawia Zauważylimy wówczas wszyscy że ojciec zaczął z dnia na dzień Siedzieli jakby w cieniu swego losu i nie bronili się w pierwszych Trzymał w bladych emaliowanych błękitnie dłoniach portfel Mijają godziny pełne żaru i nudy podczas których Tłuja gaworzy