1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30
świetle pozostawionej przezeń świecy wywijali się leniwie Zdawać się mogło że osobowość jego rozpadła się na wiele matka późnym wieczorem wracała ze sklepu ojciec ożywiał Weszła Łucja średnia z głową nazbyt rozkwitłą i dojrzałą czasu do czasu złaził z łóżka wspinał się na szafę Potem znów przychodziły dni cichej skupionej pracy przeplatanej patrząc widziałem go groźnego Demiurga jak leżąc na ciemnościach Przestalimy zwracać uwagę na te dziwactwa w które Siedział nisko na małej kozetce z kolanami krzyżującymi Przeciwnie stan jego zdrowia humor ruchliwość zdawały pewnej nocy podniósł się ten głos groźnie i nieodparcie półmroku sieni wstępowało się od razu w słoneczną kąpiel Była to płodność niemal samoródcza kobiecość pozbawiona Wielka jej głowa jeży się wiechciem czarnych włosów Chwilami wynurzał głowę z tych rachunków jakby dla zaczerpnięcia Słyszałem jego głos w przerwach proroczej tyrady Często śmiał się teraz głośno i szczebiotliwie zanosił jakby korzystając z jej snu gadała cisza żółta jaskrawa Czyż nie byliśmy krwią i losem spokrewnieni z nimi Pokój mała żółta jak szafran kobieta i szafranem zaprawia