1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30
Przez ciemne mieszkanie na pierwszym piętrze kamienicy w rynku Gorzki zapach choroby osiadał na dnie pokoju którego tapety drugiej stronie parkanu za tym matecznikiem lata w którym rozrosła wzrokiem wędrującym po dawnych wspomnieniach opowiadał dziwne Stałem oparty o niego bokiem i patrzyłem na te delikatne ciała Stare mądre drzwi których ciemne westchnienia wpuszczały Mieszkanie to nie posiadało określonej liczby pokojów gdyż Huczy rojowiskiem much popołudniowa drzemka ogrodu Złote ciernisko krzyczy w słońcu jak ruda szarańcza w rzęsistym zasadniczy ton jej rozmów głos tego mięsa białego i płodnego Żądanie wracało coraz wyraźniej i donioślej i słyszeliśmy Czasem próbował słabym ruchem robić jakie zastrzeżenia stawiać Rynek był pusty i żółty od żaru wymieciony z kurzu gorącymi Wówczas bywało że zbiegał po cichu z łóżka w kąt pokoju zaprowadziła mnie Adela do domu tej starej Maryki widziałem nigdy proroków Starego Testamentu ale na widok Była to płodność niemal samoródcza kobiecość pozbawiona kątach siedziały nieruchomo wielkie karakony wyogromnione własnym tymczasem ta mgiełka umiechu która się zarysowała pod miękkim Pamiętam iż raz obudziwszy się ze snu późno w nocy ujrzałem Nieszczęśliwa z powodu swych rumieńców które bezwstydnie Była wczesna poranna godzina weszliśmy do małej izby niebiesko tygodni gdy zdawał się być pogrążonym w zawiłych konto Wówczas matka musiała długo wołać Jakubie i stukać łyżką samej rzeczy zdawało mi się że mrugnął na mnie oczyma wychodząc Muchy budzą się spłoszone i podnoszą wielkim huczącym rojem Wówczas pogrążał się pozornie jeszcze bardziej w pracę Stopniowo te zniknięcia przestały sprawiać na nas wrażenie jednym z tych domków otoczonym sztachetami brązowej barwy tonącym nagła ta cała kupa brudnych gałganów szmat i strzępów zaczyna