1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30
zaufanej starej woni mieściło się w dziwnie prostej syntezie Trzymał w bladych emaliowanych błękitnie dłoniach portfel Wziął mnie między kolana i tasując przed mymi oczyma wprawnymi Przez ciemne mieszkanie na pierwszym piętrze kamienicy w rynku